Ta strona używa plików Cookie. Korzystając z tej strony zgadzasz się na umieszczenie tych plików na twoim urządzeniu
Kontarst
Rozmiar czcionki
| |

Najnowsze galerie

Zobacz też

Starostwo Powiatowe w BrzeskuBiuletyn Informacji PublicznejKuratorium Oświaty w KrakowieUniwersytet Pedagogiczny w KrakowieUniwersytet Papieski w Krakowiedeklaracja-dost.jpgCentralna Komisja EgzaminacyjnaOkręgowa Komisja EgzaminacyjnaOśrodek Rozwoju Edukacji

Social Media

Facebook 

Szkoła Dialogu

Znak Jakości



Jan Stefan Gawlik

Nowy rok szkolny w Liceum Ogólnokształcącym w Brzesku, w 1953r. rozpoczął się jak zwykle pierwszego września. Nie mogłem się doczekać tego dnia, tym bardziej, że w tym roku wypadł on we wtorek. Tak więc po niedzieli miałem jeszcze jeden wolny dzień przed pójściem na uroczyste rozpoczęcie nauki, w innej, nowej szkole, w liceum.

Dla mnie, podobnie jak i dla innych uczniów ósmej klasy, była to nowa szkoła, nowi koledzy i nowi nauczyciele, których tradycyjnie zwano profesorami. Tak też będę nazywał ich na stronach tych wspomnień. Zwyczaj ten był powszechnie stosowany we wszystkich szkołach średnich w Polsce i wówczas, podobnie jak i obecnie nie budził najmniejszych zastrzeżeń, nawet gdy obejmował osoby, które nie posiadały oficjalnego dyplomu ukończenia studiów wyższych. Sam budynek szkoły był mi wcześniej znany, gdyż kilkakrotnie byłem w nim razem z rodzicami, przy okazji odbywających się tam jakichś imprez, czy też okolicznościowych spotkań. Podziwiałem wówczas imponujący wystrój holu, wspaniałe obrazy, a przede wszystkim zgromadzone tam trofea myśliwskie, jakich wcześniej nigdy nie miałem okazji oglądać. Wszystkim tym byłem oczarowany, zachwycony i pełen podziwu.[...]

[...] Po kilku dniach asymilacji w nowej szkole rozpoczął się codzienny rytm pracy i nauki, w tym w naszej klasie VIII b.

Rozpoczęcie i zakończenie lekcji każdorazowo oznajmiał głos dzwonka, a właściwie to woźny szkoły, pan Józef Jędrzejczyk.[...]

[...] Pan Józef nie był zwykłym bohaterem, ale chodzącą instytucją, z której w trudnych i niejasnych sytuacjach korzystało wielu uczniów. Serdeczny i skory do wszelkiej pomocy. Starszy, dobrze zakonserwowany pan, spełniający rolę złotej rączki dla szkolnej administracji. Często grał rolę doradcy dla będących w kłopotach uczniów, a czasem nawet ich obrońcy, gdy mieli kłopoty z nauczycielami. Tak odbierany był przez większość uczniów szkoły, a szczególnie przez tych, którzy mieszkali w internacie i z tego powodu mieli z nim częstszy kontakt. Jego pozycję pośród kadry szkoły najlepiej określają stare fotografie, gdzie można go znaleźć na eksponowanym miejscu, również pośród grona naszych nauczycieli.[...]


[...] Bez najmniejszych wątpliwości muszę stwierdzić, że znaczący wpływ na moją edukację w liceum miał nasz nauczyciel matematyki, fizyki i równocześnie astronomii - profesor Czesław Złonkiewicz. Jak już wcześniej wspominałem był to pedagog wysokiej klasy, wymagający i zarazem serdeczny, umiejący bardzo przystępnie przekazać wiedzę i nauczyć ścisłego myślenia, prowadzenia obserwacji i analizy zjawisk oraz wyciągania z tego odpowiednich racjonalnych wniosków. W czasie gdy rozpoczynałem naukę w liceum profesor miał około 50 lat, znany był jako miłośnik uprawiania turystyki pieszej oraz narciarstwa. Ułatwiało mu to nawiązanie dobrego kontaktu z dużą grupą uczniów przejawiających podobne zamiłowania. Jako absolwent nauk ścisłych Uniwersytetu Jagiellońskiego i Politechniki Lwowskiej posiadał świetne przygotowanie dydaktyczne, duży dar logicznego myślenia i przekazywania wiedzy, jak również konsekwentnego wymagania od uczniów i wyważonej oceny ich umiejętności. [...]


[...] "Buda" moich marzeń mieściła się wówczas w upaństwowionym bezpośrednio po wojnie pałacu rodziny Goetzów. Był on już nieco zdewastowany przez okupanta i wyzwoleńcze wojska frontowe, a później, bezpośrednio po wojnie, przez okolicznych zwykłych złodziei i szabrowników. Zbudowany został w latach 1898-1900, jako "nowy pałac", na podstawie projektu wiedeńskich architektów Fellnera i Halmera, inspirowanych przez pomysły Jana Albina Goetza - właściciela browaru okocimskiego oraz ogromnych okolicznych dóbr ziemskich. Był on zlokalizowany w odległości nieco ponad 200 m od głównej bramy wjazdowej browaru, w wielkim kilkunastohektarowym parku, otoczonym wysokim, prawie na dwa metry murem [...]


[...] W końcu nadeszły dni w których przystępowaliśmy do sprawdzenia tego co nauczyliśmy się podczas tych czterech lat nauki w liceum, nadeszły dni naszej matury. Osobiście przeżywałem je tak, jak codzienne zajęcia szkolne ubarwiane licznymi sprawdzianami w postaci klasówek, odpytywania ustnego przy tablicy, czy innych form dokumentowania utrwalonej przez nas wiedzy. Zupełnie nie pamiętam żadnych szczegółów, ani z egzaminów pisemnych języka polskiego, czy matematyki, ani też z ustnych odpowiedzi w zakresie pozostałych przedmiotów maturalnych. Nie pamiętam również składu komisji egzaminacyjnych i nie przypuszczam, że to tylko zwykła amnezja, ale jestem prawie pewny, że krótko po tym egzaminie, tj. rok lub dwa również nie byłem w stanie podać ich składu. Z dokumentów odnalezionych w szkolnym archiwum odnotowałem, że pismem Wydziału Oświaty Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Krakowie, z dnia 20 kwietnia 1957 r. ustalono termin matury pisemnej z języka polskiego na 20 maja a z matematyki na 21 maja. Natomiast egzaminy ustne wyznaczono w terminie między 30 maja, a 15 czerwca. Powołano również egzaminatorów do poszczególnych przedmiotów, w skład których weszli profesorowie: Edward Chodak - język polski, Mieczysław Kurek - język rosyjski, Stanisława Wawrykiewicz - historia Polski i historia powszechna, Stefan Bystrzyński - matematyka w kl. Xl a, Czesław Złonkiewicz - matematyka w kl. Xl b, Zbigniew Krawczyk - chemia, Błażej Palej - geografia, oraz Zofia Kądziela - biologia. Egzaminy pisemne zdali wszyscy, choć co do kilku osób Komisja miała drobne uwagi i wątpliwości. Podobnie było podczas egzaminów ustnych. W końcu wszyscy zdaliśmy egzamin dojrzałości i z radosnym uśmiechem i pieśnią na ustach - żegnaj szkoło, żegnaj nasza budo, przygotowaliśmy się do komersu - ostatniej zabawy w murach naszego liceum, w pięknym pałacowym holu. [...]